Szczęścia nie kupisz, szczęście…

Szczęścia nie kupisz, szczęście…

Mówi się, że za pieniądze można mieć wszystko. To co materialne z pewnością tak, ale reszty już nie. Nie ma takiej waluty, przynajmniej ja nie znam, w której można zakupić szczęście. Jeśli jest i ją znacie to nie chce jej w swoim portfelu. Szczęścia nie kupisz.

Decyzja o przeprowadzce do Poznania z pewnością była podyktowana pewnymi emocjami, które 7 lat temu mną miotały. Nie mówię, że to była zła decyzja, bo musiałabym zaprzeczyć sama sobie. Dzięki temu dzisiaj jestem tym kim jestem, choć czasem się zastanawiam, co by gdybym została na Śląsku. Skończyłabym Kolegium Nauczycielskie w Bytomiu, być może pracowałabym w jakimś przedszkolu albo świetlicy. Może miałabym męża górnika i dwójkę dzieci. Może… Ale po co gdybać.

Dwa tygodnie temu skończyłam 29 rok życia. Szczerze, nie wiem kiedy to minęło, naprawdę. Czasem się zastanawiam jak to będzie za rok, po czym się okazuje, że mijają dwa lata. W ciągu ostatnich ponad siedmiu lat dwa razy pracowałam na infolinii (masakra), dwa razy byłam nianią, doradzałam facetom jaki garnitur mają wybrać czy który kierunek studiów powinni studiować. Spełniałam się, choć ktoś powie o czym ja mówię, w pracy na poczcie. W końcu przez 5 lat odmawialiście mi zatrudnienia, bo nie było znajomości. W sumie w chwili zatrudnienia było podobnie… Zaczepiłam się w kadrach licząc na wielką karierą, a od prawie dwóch lat jestem panią z dziekanatu. Powiem Wam – jestem szczęśliwa! Codziennie spotykam wspaniałych ludzi. I choć czasem jestem po prostu zmęczona, to nie ma mowy żebym zamieniła to miejsce na inne, uwielbiam ten efekt zaskoczenia, z którym mamy do czynienia każdego dnia. Z Uczelnią, w której pracuje jestem również związana „naukowo”, to w końcu w niej zdobyłam wykształcenie i znajomości, które trwają do dziś. W sumie z każdej pracy wyniosłam nie tylko doświadczenie, ale i wspaniałe znajomości. Niektóre z nich przerodziły się w przyjaźnie. Niektórzy towarzyszą mi każdego dnia. Nie narzekam.

Za tydzień o tej porze będę już stała nad walizką i zastanawiała się co ze sobą zabrać, a co sobie podarować. Ta bluzka czy tamta sukienka. Czy może w końcu usunąć z telefonu pocztę służbową czy tylko wyłączyć synchronizację. Z pewnością zapomnę i nie zrobię żadnego z powyższych… Tak, tak moi drodzy, będę pakowała się na urlop, który do końca nim nie będzie. Wyjeżdżam na 16- dniowy kurs metodyczny z języka migowego. To kolejna rzecz, którą nie wiem czy bym realizowała gdybym nie mieszkała w Poznaniu. Język migowy jest czymś co w ostatnich czasie jest u mnie na jednym z pierwszych miejsc i to właśnie z tym tematem wiążę również swoją przyszłość. W sumie o tym mogliście już przeczytać w innych postach.

Jeszcze coś, odkąd mieszkam w Poznaniu przeprowadzałam się trzy razy. To jest moje czwarte mieszkanie. Ostatecznie mieszkam sama. Decyzja nie była prosta, bo mieszkałam ze wspaniałymi ludźmi, ale przychodzi taki czas i taki wiek (albo tylko to drugie), że człowiek chce chodzić nago po mieszkaniu i nie martwić się, że ktoś ze współlokatorów właśnie wybiera się do kuchni.

A i dodam jeszcze jedno na zakończenie, tak jestem singielką, jestem sama, ale co najważniejsze nie samotna!

O Judyta

Zainteresowana rozwojem nie tylko maluszków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *