Kiedy zgasną światła

Kiedy zgasną światła

Czy zastanawialiście się kiedyś, co by  było gdyby nagle ktoś pozbawił Was dostępu do prądu?

Na napisanie tego postu złożyło się wiele czynników. Głównym powodem było to, że podczas oglądania ulubionego programu, jedząc kolacje i wszystko to przy włączonym świetle i dobrym humorze, nagle zapanowała cisza i ciemność. Spokojnie rachunki za prąd opłacone. W takim razie co, korki? Też nie. Dzięki temu, że mieszkam na 9 piętrze i widzę, co dzieje się dookoła łatwo można było zauważyć, że nie tylko ja zostałam pozbawiona prądu.

Nagle sąsiedzi powychodzili na korytarz, pytali co się dzieje, czy to tak wszędzie czy tylko u nas. Być może to było pierwsze spotkanie niektórych sąsiadów od niepamiętnych czasów. W takim molochu jak mój wieżowiec, przy 13 mieszkaniach na piętrze czasem trudno jest wszystkich poznać. Okazało się, że awaria dotyczy większości osiedla i mało tego, rozsiewa się na inne bloki.

W ruch poszły świeczki i zapałki. Zawsze wiedziałam, że z taką ilością światełek nie zginę. Cotton ballsy zrobione przez siostrę również się przydały. Znalazłam nawet małą latarkę. Nagle moje małe mieszkanie rozświetliło się blaskiem 15  podgrzewaczy i nie tylko.

Otwarłam okno, usiadałam na kanapie, wzięłam książkę do ręki i okryłam się kocem. Wiecie co? Odkryłam inną rzeczywistość. Ptaszki siedzące na pobliskim drzewie tak pięknie ćwierkały. I choć one tak zawsze wieczorem – latem to mam ich dosyć – to teraz brzmiały ciut inaczej, piękniej. W kościele biły dzwony, w oddali słychać samochody. Słyszę rozmowę dwóch facetów po czym jeden mówi „nie masz prądu, no co ty”. Patrząc na to, że wszystkie bloki dookoła nie mają prądu tekst wydał się naprawdę zabawny. Zapanował taki dziwny spokój.

Czy pamiętacie jak byliście mali i nagle nie było prądu? Awarie trwały i trwały, a my bawiliśmy się przy świeczkach i latarkach, nie wiedząc kiedy zostanie on ponownie włączony. Teraz wystarczy wejść na stronę operatora, który informuje, że jeśli Wasz rejon wyświetla się w zakładce „awaria” to nie dzwoń, oni wiedzą i już naprawiają usterkę. Usterkę? Jaką usterkę… Kiedyś nie każdy miał telefon, o dostępie do komputera i Internetu nie wspomnę, więc czekano, po prostu czekano.

Na korytarz, co jakiś czas wychodzili sąsiedzi. Ogólnie w wieżowcu mieszkają zarówno starsze, jak i młode osoby. Nie wiem kto częściej wychodził. Młodzi pewnie nie przyzwyczajeni. Jedyne co mnie martwiło to czy lodówka ogarnie temat…

Po godzinie wszystko wróciło do normy. W mieszkaniu zrobiło się głośno i jasno. Sąsiedzi wrócili do swoich mieszkań, ptaszki zostały zagłuszone przez telewizor i muzykę, którą osiedlowy DJ puszcza kiedy nadchodzi piątek, piąteczek, piątunio. I wiecie co, czar prysł.

O Judyta

Zainteresowana rozwojem nie tylko maluszków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *